środa, 17 kwietnia 2013

I.

Clementhina.
     Szłam korytarzem szkolnym, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Grupka moich przyjaciół traktowała mnie jak członka rodziny , tak samo jak ja ich. Uśmiech pojawił się głównie przez nich , to oni zadbali o to ,żebym nie przejmowała się opinią innych i kroczyła dumnie dalej. Prawda jest taka ,że bez nich nie poradziłabym sobie. Szkoła może i miała wysoki poziom nauczania i również świetnych nauczycieli ,ale osoby uczące się tam nie były za miłe. Ludzie nie szanowali mnie za to kim jestem."Nie poświęcaj swojego czasu na udawanie.Wykrzycz światu, jaki jesteś. Bądź dumny z tego kim jesteś." - tak właśnie. Nie byłam idealna, nikt nie jest,ale to nie powód do obrażania. Udawałam ,że wyzwiska były mi obojętne ,ale tak w głębi duszy czułam ,że to wszystko zabija mnie od środka. 
     W weekendy jeździłam z przyjaciółką poza obręby miasta do galerii handlowych . Mijałam tam wiele typów ludzi: zielone włosy, kolczyki zasłaniające całą twarz, panienki chodzące prawie nago,a także starszych mężczyzn prowadzącymi się z dziewczynami o 20 lat młodszych. Nie jestem taka jak większość osób, że kiedy zobaczę osoby "inne' niż wszyscy na około , to nie patrzę się jak głupia,  nie wytykam palcami ,a w dodatku nie krytykuję.Nie ważne jak wyglądają, wnętrze jest najważniejsze. Widując takie osoby po prostu lekko się uśmiecham wtedy one również odwzajemniają ten miły gest. Jednak osobę na którą napotkałam się tydzień temu zostanie w mojej pamięci na długi czas.. Była to dziewczyna, mogła mieć około 15/16 lat. Szła z grupką znajomych śmiejąc się , kiedy się z nią minęłam gwałtownie jej oczy spojrzały na moje. Poczułam coś co sprawiło ,że moje serce stanęło. Była piękna, w jej oczach widać było ból i cierpienie ,ale także błaganie o pomoc. Nogi miała jak gałęzie drzewa. Jej buzia była tak chuda..Brzuch taki płaski ,że to przechodzi ludzkie myślenie. Miałam gęsią skórkę, wyglądała... Nie wiem jak to opisać. W głębi duszy czułam ,że łączy nas coś , miałam odczucie ,że gdzieś ją już widziałam i ,że powinnam ją poznać. Razem z przyjaciółką ruszyłam w jej stronę. Chciałam zobaczyć gdzie pójdzie. Wydawało się to dość dziwne kiedy ona wraz ze swoimi znajomymi zauważyła, że w kółko podążamy w ich kierunku. W końcu wyszli z Galerii.. Obiecałam sobie ,że za tydzień tu wrócę i poznam ją za wszelką cenę.. Ciągnęło mnie do tego jak nigdy do tond , to tak jakbym straciła panowanie nad sobą , po prostu chciałam zamienić z nią chociaż kilka słów bo może to ona jest tą osobą ,która zrozumie mnie i pomoże.